Sanah i jej stadion cz. II

 


Sanah na PGE Narodowym. Kulisy.

Oglądając widziałam dziewczynę, która cudownie spełnia swoje marzenie. Widziałam jak cudownie realizuje krok po kroku swoją wizję. Widziałam jak cudownie dzieli to marzenie (ze swoimi fanami.) Jednocześnie łącząc pokolenia artystyczne. Pielęgnując piękno polskiej poezji, doceniając wiersze. Dając im nie jako nowe życie.

Wniosek pierwszy:

Nie słucham Sanah na co dzień. Podświadomość podpowiada mi, że gdy dane mi będzie posłuchać jej na żywo. Poczuje tą magię, pokocham Sanah. Wejdę do jej świata, spojrzę na nią cieplej. ,,Przytulę" ją Sanah sobą i swoją muzyką przekona mnie do siebie.
Bardzo tego chce. Jestem na to gotowa, mam w sobie na to przestrzeń, którą chce oddać Sanah. Robię to świadomie i dojrzale. Tym razem nie idę za tłumem. Idę, bo chce tego.

Każdy medal ma dwie strony. Wniosek drugi:

Wiem, że Sanah jest Artystką, której ja nie będę słuchać stale. Nie chce się do niej przyzwyczaić. Kocham ją odkrywać. Chcę zostawić w niej trochę zagadki dla siebie. Uwielbiam te ciarki kiedy jej słucham. Niech to nie znika, niech trwa jak najdłużej. Niech będzie stale.

Wiem trochę przeczę sama sobie. Dla mnie jest to jednak dowodem na to, że Sanah jest Artystką. Wyłania u mnie bowiem te wszystkie emocje.

Czy nie to jest rolą Artysty?

Wniosek trzeci, czemu nie.:

Żałuje że nie odważyłam się na Narodowy 2025. Nie warto się bać.  Warto ryzykować.  Kto nie ryzykuje nie pije nomen omen Szampana. 

***

PS. post trochę krótszy. Dlatego zostawię Wam trochę przypominajek. Rzecz jasna tych o Sanah, miłej lektury.:

I.W drodze do marzeń (,,Sanah na stadionach")

II. Sanah i jej stadion

III. Sanah ,,Dwoje Ludzieńków." Płyta w której się zakochałam

IV. Chce móc krzyczeć z wami Eviva l'arte.

V. Sanah i Kasia Kowalska zdobyły moje serce (miłości głodne.)

"Złotą autostradą" w stronę Warszawy

Najlepszy dzień w moim życiu- część pierwsza

Najlepszy dzień w moim życiu część druga

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przytulajmy i bądź my przytulani- pewna rozmowa telefoniczna.

Tak to była nasza wspólna radość. Historia jednego zdjęcia

Wieczór z ,, monopolem emocji." Koncert Janka Traczyka