RODZICE
Ostatni post miesiąca, o nie łatwej tematyce. Kolejny już raz liczę na to że dam Wam do myślenia. ,, Rodziców docenia się dopiero po ich stracie." Nasuwa się pytanie czemu tak jest? Jak bym miała odpowiedzieć na to pytanie. Jako osoba, nie mająca już rodziców. Bacznie obserwująca otoczenie. My jako dzieci traktujemy rodziców jako ludzi nieśmiertelnych. Oni przecież będą zawsze. Zdążymy przecież powiedzieć im jak ich kocham. Damy radę w innym terminie wypić wspólną kawę, porozmawiać. Przytulanie to przecież obciach, czy my w ogóle jeszcze potrafimy się przytulać? Co się stanie jeśli ja powiem, zaapeluje do Was. Zatrzymajcie się, rodzice są śmiertelni. Nie, nie będą wiecznie. Powiem, że możecie nie zdążyć wypić kawy. Nie odkładajmy rozmowy na jutro, jutra może nie być. Jeśli tego jutra faktycznie nie będzie, będziecie bardzo cierpieć. Przytulcie mamę, tatę to nie obciach. Może to być jeden z najważniejszych gestów w Waszym życiu. Ważny nie tyle dla Was ile dla Waszych rodziców...