Cześć, jestem Jola! ;)
Na tym blogu dzielę się autorskimi opowiadaniami oraz pasją do teatru, filmu, muzyki i literatury.
Poruszam się na wózku i chcę pokazywać, że niepełnosprawność nie definiuje człowieka ani jego marzeń. Piszę o emocjach, kulturze i codzienności — czasem nostalgicznie, czasem inspirująco, ale zawsze szczerze.
Jeśli kochasz dobre historie i sztukę, jesteś w dobrym miejscu.
,,Pamiętnik" Dody moim osobistym lustrem.
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
Mam dla Was ,,Pamiętnik" muzyczny Pamiętnik od Dody.
Niby Dody, ale jakby troszeczkę mój.
Zanim o tym to jeszcze o Dodzie. Potrafi zaskoczyć- pozytywnie. Ten singiel pokazał mi w niej twarzy pięknej kobiety. Delikatnej, subtelnej w końcu dojrzałej. Lubię taką twarzy Dody, lubię kiedy pokazuję, że potrafi wyrazić siebie muzyką.
Ten Pamiętnik to bardzo osobiste przyznanie się do tego czego w życiu Dodzie brakowało, brakuje.
Mi osobiście też brakuje tej jedynej najpiękniejszej, szczerej i prawdziwej miłości.
Chciałbym, żeby ktoś w końcu dzieli ze mną mój świat. Nie potrzebuje wielkich słów. Wiem już że po wielkich słowach. Przychodzą zwyczajowo łzy i ból.
Znacznie bardziej potrzebuje spokojnego snu we dwoje.
Potrzebuje komuś szczerzę opowiedzieć o sobie o swoich błędach i drogach na mój szczyt.
Chce żeby ktoś opowiedział mi o sobie. Chce go poznać, poczuć że mam z kim. Mam w sobie gotowość do tego, by poznać jego szczyty i błędy. Każdy je przecież ma, chce razem skakać w ogień.
Chce wszystko byle razem. Idźmy dalej we dwoje. Mimo ran i mimo wszystkiego tego co do tej pory odbił na naszych twarzach czas.
Ps. Podziwiam Dodę za taką odwagę. Nie jest łatwo puścić w świat tak osobiste wyznanie. Szczególnie wtedy kiedy jest się na tak dużym ,,świeczniku" jak ona.
Nie jest łatwo pokazać Dorotę , a nie Dodę.
Ciekawe czy było to dla niej wyjściem ze strefy komfortu? Czy dla niej samej, było to czymś nowym, nie łatwym? Czy tylko mi się tak wydaje?
Dziś chciałabym zadać Wam kilka pytań. Pewnie zastanawiacie się czemu właśnie tak. Dlatego, że mnie już trochę znacie. Teraz ja chcę poznać Was. Moi kochani jak okazujecie uczucia bliskim osobą? Ja odpowiadając Wam na to pytanie, przyznam się do drobnej słabości. Bardzo lubię się przytulać i mimo mojego wieku nie protestuje, gdy ktoś otwiera przed mną swe ramiona. Pewnie pomyślicie, że w moim wiek to trochę obciachach. Ja jednak myślę inaczej. Przytulania to całkiem ludzka potrzeba i ludzki sposób okazywania sympatii. Uważam, że przytulenie należy się każdemu z nas nie zależnie od wieku. Mnie samej gest przytulenia daje poczucie bezpieczeństwa. Poprawia humor w gorszy dzień jeśli taki miewam (a wiecie, że miewam). Dlaczego lubię się przytulać? Sama nie wiem przypuszczam, że dlatego iż ten prosty gest kojarzy mi się z moją mamą. Moi kochani a Wam z czym kojarzy się gest przytulenia i co czujecie przytulając lub będąc przytulanymi? Właśnie ja nie powiedziałam co czuje kiedy ja pr...
Obserwując relacje Dawida z fanami. Wiedziałam jedno zrobię wszystko by go poznać. Tak to też się udało. Czy jestem szczęśliwa? Niezmiernie. Moich uczuć nie da się opisać. Postaram się Wam je oddać. Najwierniej jak tylko się da. Mam nadzieję, że je poczujecie. Koncert był plenerowy. Pani pracująca w ekipie Dawida powiedziała, że jak najbardziej Dawid wyjdzie po koncercie. Nie potrafiła udzielić informacji, gdzie dokładnie wyjdzie. Przemieściliśmy się zatem na tyły sceny. Tam gdzie parkowany busy. Liczyła na to że uda się złapać Dawida wsiadającego do auta. Minuty zdawały się zamieniać w godziny. Busy w końcu odpaliły, zaczęły manewrować do wyjazdu. Dawid właśnie wtedy musiał wziąść. Powiem szczerz...
Dla tych którzy są ze mną od początku, będzie to fajny powrót do mych koncertowych początków. Tak było i dla mnie, wieczór o którym Wam opowiem to fajna podróż do Joli sprzed kilku lat. Natomiast dla tych, którzy czytają mnie od niedawna. Postać Janka Traczyka będzie nowa. Przyjemnie było wrócić na koncert Janka po przerwie. Cieszę się, że był to koncert w mojej ulubionej formie. (Tak Janek bo ufam, że to czytasz taką formę lubię najbardziej.) Ulubiona forma koncertu to po prostu Janek i pianino. Czasem mniej znaczy więcej. Mnie takiej więcej w zupełności wystarczy. Cudownie było, po raz kolejny odpłynęłam. Zapomniałam o Bożym świecie, było mi tak po prostu błogo. Czułam szczęście takie bezwarunkowe, czułam spokój. Musiałam się bardzo pilnować, by nie usnąć. (Siedziałam bowiem na scenie centralnie na przeciwko Janka. Tak dobrych widoków to ja jeszcze nie miałam.) Broniłam się bardzo przed tym miejscem. Nie mniej jednak cieszę się, że miałam Janka tak blisko. Bowiem na jego ...
Komentarze
Prześlij komentarz