,, Old Breakout" i dziewczyna z tamburynem Ania Rusowicz.
Powspominajmy trochę piątkowy wieczór. Dzień 10 lipca. (Wtorkowe postu nie będzie na kolejny zapraszam w piątek.)
Festiwal ,,Wielki Ogień" im. Miry Kubasińskiej
Organizowany rok rocznie w moim rodzinnym mieście.Koncert zespołu ,, Old Breakout." Ponownie myślałam, że się nie odnajdę. Nie mój repertuar, nie moje czasy. Nie znam czasów w których Mira i Breakout. Grali, tworzyli i byli obecni na scenach.
Muzyka ma jednak metafizyczna siłę. Ponownie przekonałam się, że nuty nie znają peselu.
Tak to był dobry wieczór. Tak to był dobry blus, czy też big-bit.
Tak to były mocne gitarowe brzmienia i ta piękna subtelna harmonijka ustna. Smaku wszystkiemu dodawały typowe dla big-bitu. Proste teksty z przekazem. Proste choć nie łatwe. Warte zapamiętania, wysłuchania, poszukania głębi.
Pośród panów, ona Ania Rusowicz.
O Ani chciałabym napisać tak wiele, że aż brak mi słów. Mam wrażenie, że cokolwiek tu zostawię będzie niewystarczające.
Ania zdecydowanie zyskuje kiedy słucha się jej na żywo. Kiedy czuję się jej energię. Kiedy czuję się jej miłości do muzyki i do ludzi.
Ania śpiewa niesamowicie czysto, wyraźnie. Wyśpiewuję każdy wyraz każdą końcówczkę. Te cudne wysokie dźwięki.
Jej charyzma, której ja oddałam się bez reszty. Śledziłam każdy jej gest, nie mogłam i nie chciałam oderwać od niej oczu.
Widziałam metaforyczne połączenie dusz. Anię i Mirę bez cienia wątpliwości łączy muzyka.
Muzyka nie umiera, muzyka żyje zawsze. Artysta żyje tak długo jak długo śpiewa się jego piosenki.
Ania zdecydowanie zyskuje kiedy słucha się jej na żywo. Kiedy czuję się jej energię. Kiedy czuję się jej miłości do muzyki i do ludzi.
Ania śpiewa niesamowicie czysto, wyraźnie. Wyśpiewuję każdy wyraz każdą końcówczkę. Te cudne wysokie dźwięki.
Jej charyzma, której ja oddałam się bez reszty. Śledziłam każdy jej gest, nie mogłam i nie chciałam oderwać od niej oczu.
Widziałam metaforyczne połączenie dusz. Anię i Mirę bez cienia wątpliwości łączy muzyka.
Muzyka nie umiera, muzyka żyje zawsze. Artysta żyje tak długo jak długo śpiewa się jego piosenki.
Tak, tak i tak.
Tak bym mogła zakończyć.
Powiem Wam coś jeszcze. Coś czego kompletnie się nie spodziewałam. Coś co będzie rezonowało we mnie długi, długi czas.
Już po koncercie zupełnie przypadkiem. Miałam okazję porozmawiać przez chwilę z Anią.
Chcę aby po tej rozmowie został tu taki wniosek.
Ania to Wokalistka przez duże W. Piękna kobieta o promiennym uśmiechu. Cudowny ciepły człowiek. Ja zaufałam jej bez reszty. Kiedy zobaczyłam jej uśmiech, odruchowo poczułam że chcę ją przytulić. Ania bez wahania się zgodziła. Kiedy wzajemnie się przytulałyśmy. Czułam ciepło i zaufanie.
Właśnie to jest dla miara człowieczeństwa.
Chcę aby po tej rozmowie został tu taki wniosek.
Ania to Wokalistka przez duże W. Piękna kobieta o promiennym uśmiechu. Cudowny ciepły człowiek. Ja zaufałam jej bez reszty. Kiedy zobaczyłam jej uśmiech, odruchowo poczułam że chcę ją przytulić. Ania bez wahania się zgodziła. Kiedy wzajemnie się przytulałyśmy. Czułam ciepło i zaufanie.
Właśnie to jest dla miara człowieczeństwa.
Tak teraz postawię kropkę.
Fragment utworu ,, Do kogo idziesz"

Komentarze
Prześlij komentarz