Pomroczność jasna...

 Zadano mi pytanie " Kiedy  Jolce odbiera mówię?"

Dzieje się  to  bardzo rzadko. Dotychczas  tak dokumentnie  mowę odebrał  mi musical ,,Upiór w Operze."
Wychodząc  z Opery  Podlaskiej. Autentycznie nie widziałam co mam powiedzieć.
Moje  emocje  umiejscowione zostały  w szczęce  i żuchwie.  Zęby  ożyły, uderzając  o sobie  rytmicznie.

Wszystkie  spektakle, które oglądałam wywarły  na mnie jakieś emocje.

Dlaczego zazwyczaj  proszę o nie  zadawanie mi pytania  tuż  po jak było. Zwyczajnie nie odpowiem.  Potrzebuję  być  wtedy  sama ze sobą i dla siebie. 

***

Częściej jednak niż  mowę w sytuacjach dla  mnie  ważnych  odbiera  mi  rozum.


Kiedy  los stawiał  przed mną  perspektywę poznania  Dawida.
Byłam gotowa  wracać z Ciechanowa do Warszawy  tramwajem. Oczywiście rzecz jasna nie  jest to możliwe.😂
Tak bardzo  na to czekałam. Jak już  Dawid  stał  przed mną.  Nie wierzyłam, że to się dzieje.
Planowałam  tyle  powiedzieć. Nie wydusiłam nic  poza dziękuję.  Zaraz  potem był  łzy. Zostałam zmieciona z planszy.😉

Dawno, dawno  temu.  Kiedy  to jeszcze  chodziłam  do  szkoły. Brałam  udział w warsztatach dziennikarskich.
Trzeciego  dnia na  który  czekałam  najbardziej.  Instruktorką  była  Ewa Drzyzga. Tak znowu dopadła mnie  pomroczność umysłowa.
Drzwi do sali  otworzyły się.  Weszła  kobieta.  Bez makijażu,  niska, zwyczajnie ubrana.
Już  miałam powiedzieć:

,,Przepraszam kim Pani  jest? Pomyliła Pani  drzwi? My tu czekamy  na gwiazdę  telewizji."

Szczęście  kobieta szybciej wzięła  mikrofon do ręki. Przedstawiła się ,,Dzień dobry nazywam  się Ewa Drzyzga.

Wyobrażacie  sobie  tą  wtopę. Gdybym  tak wypaliła?🙈

Druga pomroczność.  

Miałam się  wcielić właśnie w panią Ewę. Stres i zmęczenie to wystarczyło. Głos w głowie: ,, nie odwracaj się nie patrz  na Panią Ewę.  Wydawało mi się że jeśli  spojrzę w jej  kierunku.  Nasze  oczy się spotkają.  Nie  powiem ani słowa więcej. 

Dziś  wydaję mi się to niestosowne i niegrzeczne.🙊

Trzeci spektakularny  moment  kiedy  odebrało  mi rozum. 

Jako nastolatka  wybrałam się  do galerii.  Premiera  płyty  Iwony Węgrowskiej.  Kolejka niemiłosierna, ja by jej uniknąć. Ochoczo postanowiłam  udzielić wywiadu do lokalnej  telewizji.  Oczywiście  kompletnie nie  zważając  uwagi na to, że  koleżanka ze  stresu  chowa się  pod wózek.😹 

Po co mi to było. Tylko po to żeby  gapić się  na Iwonę jak sroka w gnat😯. (Idę o zakład że wyglądałam podobnie do tej emotka.)Zapewne do samej wokalistki powiedziałam nie  wiele.

***

Nie mam pojęcia  gdzie  w tych  sytuacjach  było  mój  rozum. Nie  było  go z pewnością w mojej głowie. 😱

Jak rozum chwilowo zanika. Pojawią się pomroczność jasna, autentycznie odbiera mi też mowę.

Połączenie to bywa niezręczne.  Skrajnie nawet żenujące.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przytulajmy i bądź my przytulani- pewna rozmowa telefoniczna.

Tak to była nasza wspólna radość. Historia jednego zdjęcia

Wieczór z ,, monopolem emocji." Koncert Janka Traczyka