Bezludna wyspa
Odpowiem Wam na pytanie, które usłyszałam gdzieś w telewizji. Pytanie takie trochę z przymrużeniem oka. Takie pół żartem pół serio.
Jakiego artystę zabrałabym na bezludną wyspę?
Nie jednego artystę, co najmniej dwóch lub też dwoje. W zasadzie co myślę na tym to w mojej głowie ukazują się inne twarze.
Najczęściej jednak widzę:
Ją czyli Kasię Kowalską.
Dlaczego?
Kasia w zasadzie nie wiem, czemu jest dla mnie uosobieniem siły kobiecej. Jej twórczość pozwoliła mi narysować oczywiście w moich oczach. Kasię jako kobietę silną, twardą, nie poddającą się.
Cechy idealne na bezludną wyspę.
Poza tym to jak Kasia broni swojej prywatności pokazuje, że mogłabym jej zaufać. Zaufanie tego bez wątpliwości potrzeba na bezludnej wyspie.
Kasia byłaby dla mnie też synonimem bezpieczeństwa. Wiedziałabym, że przy niej nie stanie mi się nic złego.
Dlaczego?
Kasia kocha zwierzęta z wzajemnością. Miłość do zwierząt i od nich jest dla mnie znakiem dobrego serca.
Widzę też jego czyli i tu oczywista oczywistość Dawida Kwiatkowskiego.
Dlaczego?
Dawida chciałabym tak po prostu po ludzku poznać. Bez tego pośpiechu, zaplecza koncertowego.
Chciałabym zobaczyć tego zwyczajnego chłopaka. Jednocześnie wiem, że byłaby zaopiekowana. Kiedy dopadło by mnie zwątpienie, zostałabym przytulona. Wydaje mi się, że dostałabym od Dawida dużo spokoju, opanowania i wywarzenia.
Cechy te również wydają mi się potrzebne na bezludnej wyspie.
Poza tym wszystkim oczami wyobraźni widzę ognisko rozpalone na pisku, podczas długich wieczorów.
Tych dwoje wspaniałych ludzi. Cudownie śpiewających specjalnie dla mnie i tylko dla mnie.
Jesteśmy przecież na bezludnej wyspie. Sami w troje, widzę jak oprócz ogniska ,,Pali się niebo" i dzieje się ,,Coś optymistycznego."


Komentarze
Prześlij komentarz