,,Ślepa" solidarność osób niepełnosprawnych

 Ostatnio  powiedział Wam, że  jest jeszcze  jedna  rzecz, jakiej nie rozumiem.

Rozwijając  zatem.

Nie rozumiem  ślepo  pojętej  solidarności osób niepełnosprawnych.

Ujęłam  się  jasno za instytucją w której  nigdy  nie  spotkała  mnie  dyskryminacja. Powiedziałam  swoje zdanie, powiedzieć  jak  ja to widzę.

Omal nie  zostałam ,,zjedzona" bo nie  krakałam  jak wszyscy.
Wyraziłam  zupełnie odmienne zdanie.  Niżeli wszyscy, jak ja tak mogłam.

Jako  osoba  niepełnosprawna powinnam  powiedzieć, że  owa  instytucją  jest  niedostosowana. Powinnam  mówić  to co mówią wszyscy. Kiedy  natomiast  mówię  co innego, bo poza  barierami  architektonicznymi liczą się  dla  mnie  też ludzie.
Potrafię  docenić  pomoc. Pomoc  dzięki,  której  ja czuję się  bezpieczna  i zaopiekowana.

Zostaję  wręcz  ,,zaszczekana."

Ja mówię  to co  czuje.  Gdyby  poszła ślepo  za solidaryzując  się , bo przecież  jestem  niepełnosprawna.  Tak trzeba.

Czułabym się  źle  ze  samą  sobą.  Zrobiłabym  coś  zupełnie  wbrew sobie.

Potrafię  być  solidarna, jednak  wtedy  kiedy  widzę  100% rację. 
Kiedy  wiem, że  ta solidarności nikogo  nie  dotknie.
Nigdy nie  jestem ślepo  solidarna.  Nigdy  tak nie będę.  Nigdy  też  nie pojmę tego zjawiska.

Nie znam  sytuacji, ale  udostępnię. Potępie  ją  zakrzyczę, ona mówi inaczej. Powinna  przecież  solidarnie.  Powinna  nas  zrozumieć.

Czy ja powiedziałam, że  nie rozumiem.  Rozumiem  co nie jest  jednoznaczne  z tym, że  będę  się  z czymś  dla mnie  osobiście  troszkę  na wyrost zgadzać.

Krzyk  i roszczenia zawsze  będą  dla  mnie  czymś  na wyrost.

Wniosek, przykry  ale  prawdziwy. 
Ślepa  solidarność  dalej  jest  ceniona.
Niepokorność i inne zdanie tępi się  hejtem.

Komentarze