Cześć, jestem Jola! ;)
Na tym blogu dzielę się autorskimi opowiadaniami oraz pasją do teatru, filmu, muzyki i literatury.
Poruszam się na wózku i chcę pokazywać, że niepełnosprawność nie definiuje człowieka ani jego marzeń. Piszę o emocjach, kulturze i codzienności — czasem nostalgicznie, czasem inspirująco, ale zawsze szczerze.
Jeśli kochasz dobre historie i sztukę, jesteś w dobrym miejscu.
Początek (mój) Początek
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
Dzień dobry, na ten tydzień przygotowałam dla Was trochę moich refleksji. Refleksji podanych przy użyciu muzyki.
Rozpoczniemy utworem pt. "Początek." Piosenka ta była dla mnie kompletnym paradoksem.
Paradoksem dlatego, że gdy powstała kompletnie mi się nie podobała. Nie wiem czy nie dotarł do mnie przekaz tekstowy. Czy warstwa muzyczna, może samo wykonanie. Dziś zwracam honor artystą, którzy stworzyli ów utwór.
Dziękuje też Jerzemu Grzechnikowi, który pokazał mi tą piosenkę na nowo. Zrobił to na tyle dobrze, że dziś odnajduje się w tej piosence. Czuje jej energię, słucham jej bardzo często. Kiedy jej słucham poziom endorfin podnosi się u mnie znacznie. Uśmiech nie znika mi z twarzy mam ochotę tańczyć.
Teraz pozwólcie, że korzystając z tego utworu. Pokaże Wam odrobinę siebie.
Ja zawsze chodzę (jeżdżę) pod wiatr. Nawet wtedy kiedy wieje w dobrą stronę. Lubię wyzwania, nigdy nie chowam swoich snów na strychu. Moje sny nigdy nie śpią. Zawsze biegnę do gwiazd (marzeń.) Cieszę się, gdy gwiazdy ( marzenia) biegną w moją stronę. Każdy dzień ma dla mnie zapach początku. Cieszę się gdy uda mi się chwycić dzień. Jednak bardziej ciesze się gdy w ręku mam tygodnie ( apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ja jestem głodna życia.)
Złe wspomnienia wiatr wyrwał z mojej pamięci. Dziś każda ulica ( mojej duszy) śpiewa głośno. Nie ważne, że czasem słów brak.
Dziś wiem, że rozłożyła się przed mną talia nowych kart- dobrych kart. Kart pełnych marzeń Kart pełnych życiowych asów.
Wiem, że w końcu mam swój czas. Wiem, że mam swój dobry moment.
Dziś chciałabym zadać Wam kilka pytań. Pewnie zastanawiacie się czemu właśnie tak. Dlatego, że mnie już trochę znacie. Teraz ja chcę poznać Was. Moi kochani jak okazujecie uczucia bliskim osobą? Ja odpowiadając Wam na to pytanie, przyznam się do drobnej słabości. Bardzo lubię się przytulać i mimo mojego wieku nie protestuje, gdy ktoś otwiera przed mną swe ramiona. Pewnie pomyślicie, że w moim wiek to trochę obciachach. Ja jednak myślę inaczej. Przytulania to całkiem ludzka potrzeba i ludzki sposób okazywania sympatii. Uważam, że przytulenie należy się każdemu z nas nie zależnie od wieku. Mnie samej gest przytulenia daje poczucie bezpieczeństwa. Poprawia humor w gorszy dzień jeśli taki miewam (a wiecie, że miewam). Dlaczego lubię się przytulać? Sama nie wiem przypuszczam, że dlatego iż ten prosty gest kojarzy mi się z moją mamą. Moi kochani a Wam z czym kojarzy się gest przytulenia i co czujecie przytulając lub będąc przytulanymi? Właśnie ja nie powiedziałam co czuje kiedy ja pr...
Obserwując relacje Dawida z fanami. Wiedziałam jedno zrobię wszystko by go poznać. Tak to też się udało. Czy jestem szczęśliwa? Niezmiernie. Moich uczuć nie da się opisać. Postaram się Wam je oddać. Najwierniej jak tylko się da. Mam nadzieję, że je poczujecie. Koncert był plenerowy. Pani pracująca w ekipie Dawida powiedziała, że jak najbardziej Dawid wyjdzie po koncercie. Nie potrafiła udzielić informacji, gdzie dokładnie wyjdzie. Przemieściliśmy się zatem na tyły sceny. Tam gdzie parkowany busy. Liczyła na to że uda się złapać Dawida wsiadającego do auta. Minuty zdawały się zamieniać w godziny. Busy w końcu odpaliły, zaczęły manewrować do wyjazdu. Dawid właśnie wtedy musiał wziąść. Powiem szczerz...
Dla tych którzy są ze mną od początku, będzie to fajny powrót do mych koncertowych początków. Tak było i dla mnie, wieczór o którym Wam opowiem to fajna podróż do Joli sprzed kilku lat. Natomiast dla tych, którzy czytają mnie od niedawna. Postać Janka Traczyka będzie nowa. Przyjemnie było wrócić na koncert Janka po przerwie. Cieszę się, że był to koncert w mojej ulubionej formie. (Tak Janek bo ufam, że to czytasz taką formę lubię najbardziej.) Ulubiona forma koncertu to po prostu Janek i pianino. Czasem mniej znaczy więcej. Mnie takiej więcej w zupełności wystarczy. Cudownie było, po raz kolejny odpłynęłam. Zapomniałam o Bożym świecie, było mi tak po prostu błogo. Czułam szczęście takie bezwarunkowe, czułam spokój. Musiałam się bardzo pilnować, by nie usnąć. (Siedziałam bowiem na scenie centralnie na przeciwko Janka. Tak dobrych widoków to ja jeszcze nie miałam.) Broniłam się bardzo przed tym miejscem. Nie mniej jednak cieszę się, że miałam Janka tak blisko. Bowiem na jego ...
Komentarze
Prześlij komentarz