Cześć, jestem Jola! ;)
Na tym blogu dzielę się autorskimi opowiadaniami oraz pasją do teatru, filmu, muzyki i literatury.
Poruszam się na wózku i chcę pokazywać, że niepełnosprawność nie definiuje człowieka ani jego marzeń. Piszę o emocjach, kulturze i codzienności — czasem nostalgicznie, czasem inspirująco, ale zawsze szczerze.
Jeśli kochasz dobre historie i sztukę, jesteś w dobrym miejscu.
,,One mąż show." Dobra rozrywka nie tylko dla mężów swoich żon.
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
,, One mąż show." Monolog Szymona Majewskiego o żonie, o małżeństwie, o relacjach.
Mężowi bądź przyszli mężowie dostaną ,,obraz" życia we dwoje.
Dowiedzą się czemu mężczyźni narzeczeni mężowie nie chodzą do teatru.
Mężowie bowiem posiadają teatr ekskluzywny. Teatr niekończący się teatr jednego aktora, właściwie aktorki- żony. Teatr wyjątkowy, bo i dla jednego widza- męża. Teatr bez przerwy wakacyjnej i w ogóle jakiejkolwiek przerwy.
Mężczyźni dowiedzą się jeszcze że małżeństwo to tak naprawdę zbieranie punktów WITAJ.
Kobiety natomiast ujrzą same siebie. Ja jestem tą wiecznie ,,niedociuchowana" kobieta. Ile by nie było zawsze będzie mało.
Zdecydowanie jestem tą kobietą której wybitnie wychodzi wygłaszanie monologów. Zdecydowanie wszystko mi jedno czy odbiorcą jest mężczyzna, czy kobieta.
Wale między oczy i już od po prostu.
One mąż show to show dla każdego. Pamiętaj nie musisz być mężem czy żoną.
Dodam od siebie, że Szymon Majewski, czaruje osobowością od pierwszych minut. Śmiem twierdzić ze scena z europalet ustawionych w ,, szatni" Och teatru zdecydowanie mu służy bardziej niżeli studia telewizyjne.
Szymon to doskonały obserwator, nie tylko swojej żony, ale i całej damskiej części społeczeństwa. Nie do wiary jak trafnie jednocześnie ze smakiem i bez niepotrzebnego ,, wbijania szpilki." Szymon opisuje nas kobiety.
Nie ma nudy i nie ma lipy. Jest za to dobra zabawa. Polecam
Dziś chciałabym zadać Wam kilka pytań. Pewnie zastanawiacie się czemu właśnie tak. Dlatego, że mnie już trochę znacie. Teraz ja chcę poznać Was. Moi kochani jak okazujecie uczucia bliskim osobą? Ja odpowiadając Wam na to pytanie, przyznam się do drobnej słabości. Bardzo lubię się przytulać i mimo mojego wieku nie protestuje, gdy ktoś otwiera przed mną swe ramiona. Pewnie pomyślicie, że w moim wiek to trochę obciachach. Ja jednak myślę inaczej. Przytulania to całkiem ludzka potrzeba i ludzki sposób okazywania sympatii. Uważam, że przytulenie należy się każdemu z nas nie zależnie od wieku. Mnie samej gest przytulenia daje poczucie bezpieczeństwa. Poprawia humor w gorszy dzień jeśli taki miewam (a wiecie, że miewam). Dlaczego lubię się przytulać? Sama nie wiem przypuszczam, że dlatego iż ten prosty gest kojarzy mi się z moją mamą. Moi kochani a Wam z czym kojarzy się gest przytulenia i co czujecie przytulając lub będąc przytulanymi? Właśnie ja nie powiedziałam co czuje kiedy ja pr...
Obserwując relacje Dawida z fanami. Wiedziałam jedno zrobię wszystko by go poznać. Tak to też się udało. Czy jestem szczęśliwa? Niezmiernie. Moich uczuć nie da się opisać. Postaram się Wam je oddać. Najwierniej jak tylko się da. Mam nadzieję, że je poczujecie. Koncert był plenerowy. Pani pracująca w ekipie Dawida powiedziała, że jak najbardziej Dawid wyjdzie po koncercie. Nie potrafiła udzielić informacji, gdzie dokładnie wyjdzie. Przemieściliśmy się zatem na tyły sceny. Tam gdzie parkowany busy. Liczyła na to że uda się złapać Dawida wsiadającego do auta. Minuty zdawały się zamieniać w godziny. Busy w końcu odpaliły, zaczęły manewrować do wyjazdu. Dawid właśnie wtedy musiał wziąść. Powiem szczerz...
Dla tych którzy są ze mną od początku, będzie to fajny powrót do mych koncertowych początków. Tak było i dla mnie, wieczór o którym Wam opowiem to fajna podróż do Joli sprzed kilku lat. Natomiast dla tych, którzy czytają mnie od niedawna. Postać Janka Traczyka będzie nowa. Przyjemnie było wrócić na koncert Janka po przerwie. Cieszę się, że był to koncert w mojej ulubionej formie. (Tak Janek bo ufam, że to czytasz taką formę lubię najbardziej.) Ulubiona forma koncertu to po prostu Janek i pianino. Czasem mniej znaczy więcej. Mnie takiej więcej w zupełności wystarczy. Cudownie było, po raz kolejny odpłynęłam. Zapomniałam o Bożym świecie, było mi tak po prostu błogo. Czułam szczęście takie bezwarunkowe, czułam spokój. Musiałam się bardzo pilnować, by nie usnąć. (Siedziałam bowiem na scenie centralnie na przeciwko Janka. Tak dobrych widoków to ja jeszcze nie miałam.) Broniłam się bardzo przed tym miejscem. Nie mniej jednak cieszę się, że miałam Janka tak blisko. Bowiem na jego ...
Komentarze
Prześlij komentarz